Start » Wydarzenia » Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP

Marynarka wojenna

Nowe

Najciekawsze

Szukaj
Loading
Nasze strony

Guziki polskiej MW 1918-2008

Na stronie jest
15
zwiedzajacych

Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP

Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Uczestnicy spotkania w Salonie Kaprów.Na pierwszm planie Rogalski i Augulewicz.

        Ze swojej dosyć długiej służby w morskim rodzaju sił zbrojnych nie przypominam sobie, aby na promocję książki przybył ktoś z Ukrainy. To swoisty znak czasu. I dobrze, że staliśmy się nie tylko jednostronni.

     W dniu 24 września na pokładzie ORP „Błyskawica” zorganizowano za sprawą komandora Wiesława Topolskiego promocję dzieła Włodzimierza Gierasimowicza Bezkorowajnego Marynarka Wojenna Ukrainy: Rozważania dowódcy.
     Bardzo wiele lat upłynęło od czasu, gdy zdarzyło mi się uczestniczyć w spotkaniu autorskim, które nie tylko zapamiętam, ale pragnę się nim podzielić z naszymi Czytelnikami.

     Kolega Wiesław wspomniał, że autor jest niezwykle mądrym i ciekawym człowiekiem, ale trzeba uwierzyć i sprawdzić... Porozmawiałem z autorem wcześniej i byłem już pewien, że to będzie interesujące doświadczenie.  

     Spisałem więc część nagranego materiału, który obejmuje prawie godzinę i zredagowałem literacko, bez żadnych własnych ingerencji w stronę merytoryczną.

                                                                                                                        Notka o autorze.


     Wiceadmirał rezerwy Wołodimir Gierasimowicz Bezkorowajnyj urodził się 16 września 1944 r. w Humaniu (Ukraina). W 1961 roku zdał egzamin do WSMW im. Kirowa. Zgodnie z obowiązującą procedurą stażował na niszczycielu Floty Czarnomorskiej „Biezupriecznyj” (od 3.09.1961 do 01.06.1963).
WSMW ukończył w 1967 i służył na okrętach podwodnych we Flocie Północnej ZSRR. Od roku 1967 po 1975 rok – przeszedł służbę na atomowych okrętów podwodnych (AOP) różnych projektów należących do kolejnych trzech generacji radzieckich jednostek tej klasy. W okresie tym pełnił służbę na stanowiskach: nawigatora, pomocnika z.d.o., z.d.o. na AOP nosicielu balistycznych kierowanych pocisków rakietowych. Od 1975 po 1993 admirał był w składzie osobowym załóg Morskich Strategicznych Sił Jądrowych (MSSJ) Floty Północnej MW ZSRR. W okresie tym był zastępcą dowódcy SSBN, dowódcą SSBN, szefem sztabu dywizji SSBN, dowódcą dywizji SSBN, szefem sztabu i dowódcą 3. Flotylli SSBN Floty Północnej – MSSJ MW ZSRR.
W 1974 uczestniczył w kursach doskonalenia dla dowódców. W latach 1979 –1981 był słuchaczem Akademii MW w Leningradzie. W 1990 r. ukończył ASG MO SZ ZSRR.
     W 1991 obronił pracę doktorską o nowych metodach wykorzystania SSBN w operacjach strategicznych.
     Za męstwo realizowaniu zadań bojowych przedterminowo mianowany do stopnia komandora, a w 1978 odznaczony orderem Za służbę Ojczyźnie w Siłach Zbrojnych.  Akademia Nauk ZSRR wyróżniła go również swoim złotym medalem.
     W czerwcu 1993 roku . przeszedł na służbę w SZ Ukrainy i rozpoczął działania jako przedstawiciel ministerstwa Obrony Ukrainy w Sewastopolu i przy dowództwie MW Ukrainy. W 1994 r. okręty MW Ukrainy po raz pierwszy wyszły na wody oceaniczne. Wiceadmirał W. G. Bezkorowajnyj brał udział w rejsach do Francji, Abu Dabi, Włoch, Bułgarii, Rumunii i Turcji.
     Autor brał aktywny udział w pracach międzyrządowej komisji ukraińsko-rosyjskiej do spraw rozdziału sił dawnej Floty Czarnomorskiej ZSRR. W maju 1996 roku wyznaczony na stanowisko zastępcy Ministra Obrony – Dowódcy MW Ukrainy. W sierpniu 1996 zorganizował i kierował pierwszymi ćwiczeniami ukraińskich sił morskich szczebla operacyjno-taktycznego o kryptonimie „Morze-96”.
     We wrześniu 1996 dowodził pierwszym rejsem oceanicznym zespołu ukraińskich okrętów połączonym z oficjalną wizytą w USA oraz udziałem we wspólnych dwustronnych ćwiczeniach desantowych.
     Po opracowaniu programu rozbudowy ukraińskiej MW na dalsze lata i przedstawieniu go kierownictwu państwa oraz wynikłym z tego powodu sporze z prezydentem Leonidem Kuczmą złożył raport o zwolnienie ze służby. 28.10.1996 r. przeniesiony został do rezerwy.
     Do 1998 pracował jako doradca ministra Obrony Ukrainy do spraw  problemów Floty Czarnomorskiej. Od sierpnia 1998 aktywnie działał na forum społecznym w zakresie wspierania planów rozbudowy sił morskich Ukrainy oraz uniezależnienia się od rosyjskiej dominacji. Zwolennik zbliżenia Ukrainy z Zachodem.

Wołodimir Giersimowicz Bezkorowajnyj, Marynarka Wojenna Ukrainy: przeszłość i przyszłość. Rozmyślania dowódcy floty. Wydanie: Sewastopol 2013.

                                                                                                                     * * * * * * *

     Spotkanie na „Błyskawicy” rozpoczął admirał Maciej Węglewski zapowiadając przybyłym o czym będzie mówił autor książki oraz przywitał obecnych w tym przedstawiciela koła SOMW Nr 7 w Warszawie komandora Wiesława Topolskiego, inicjatora spotkania.

     Autor pracy powiedział.


     Witam panów serdecznie; cieszę się bardzo, że spotykamy się, gdyż przez wiele lat takich spotkań nie było. Moja droga we flocie rozpoczęła się w roku 1961. Do 1993 służyłem we flocie atomowych okrętów podwodnych. Służyłem od 1986 roku w 3. Flotylli AOP, najpotężniejszej flotylli na świecie. Liczyła 40 AOP, z tego 30 nosicieli rakiet strategicznych oraz 10 o wielorakim zastosowaniu. Do 1991 służyłem we flocie ZSRR; flotylla nadal funkcjonowała w Rosji. W 1993 – wówczas już była Rosja – wyjechałem na Ukrainę.

     Tu pojawia się pytanie: dlaczego wyjechałem. Dowodziłem najpotężniejszą flotyllą, wtem wszystko porzuciłem i wyjechałem. Wszystko to wynikło z polityki wprowadzonej przez Rosję w stosunku do Ukrainy. W tamtym czasie zaczęły się bardzo poważne problemy związane z Flotą Czarnomorską, z Sewastopolem . Rosja za wszelką cenę pragnęła oderwać Sewastopol od Ukrainy. Jak to panowie rozumieją, Rosja nie mogła z prawnego punktu widzenia postawić jasno swoich żądań. Bowiem to oznaczałoby zarazem pojawienie się prawa zwrotu wszelkich ziem Niemcom, Estonii, ziem polskich, japońskich itp… Zatem prawnie nie mogła uzasadnić takich zamiarów. Rosja sięgnęła po inny aspekt sprawy. Postanowiono nas stąd wycisnąć, aby de facto była to Rosja, a de iure nawet niech sobie będzie i Ukraina. Rosja jest wielka, potężna i nie ucierpi z tego powodu. Rozumiecie więc panowie, gdybyśmy stamtąd odeszli, to rzecz jasna było by to odejście na zawsze. Walczyć z Rosją to bardzo ciężka sprawa. Nadto czas był bardzo skomplikowany: Ukraina nie miała gazu, ropy. Wystarczyło najmniejsze słowo „nie” i Rosja zakręcała kurki; gasły kuchenki na całej Ukrainie stawały zakłady. W takich warunkach prezydenci Ukrainy byli zmuszeni szukać rozwiązania w zaistniałej sytuacji. W wyniku tej polityki my przez 7 lat toczyła się walka. Ta walka toczyła się jakoby o Flotę Czarnomorską. Jednakże mogę  panom powiedzieć, że w istocie nie było problemy floty, a jej sprawa była narzędziem walki o Krym. Dlatego byliśmy gotowi Moskwie powiedzieć: potrzebujecie floty, dobrze, weźcie ją sobie. Oni na to odpowiadali: nam nie jest potrzebna ta flota. My chcemy Flotę wraz z Krymem. W tym tkwiła istota sprawy. Nie mogliśmy oddać Krymu. W konsekwencji zostaliśmy zmuszeni do ustępstw, którymi zajmowali się politycy. Marynarze nie mieli z tym nic wspólnego. W konsekwencji Rosja osiągnęła swój zamysł: jej Flota Czarnomorska będzie bazować na Krymie. Ale chcieli by nasze siły morskie odeszły z Sewastopola. Nie mogliśmy odejść stamtąd. Gdyby siły morskie wyszły z Sewastopola, to w istocie miasto stałoby się de facto rosyjskim a my utracilibyśmy go na zawsze. Dlatego toczyła się taka uparta, tępa bezwzględna walka. Powiedzieliśmy: stoimy pod ścianą i nie mamy dokąd pójść. Kręciliśmy się w kółko wokół sprawy przez trzy lata od 1995 po rok 1997. Wreszcie Rosja zrozumiała, że Ukraina nie odda Sewastopola i ostatecznie podpisano porozumienie. Pod czym się podpisaliśmy? Widzę w panów oczach pytanie: cóż takiego macie w Sewastopolu? Mamy tam w istocie tylko jedną zatokę. Ale mamy Sewastopol! Sprawa przecież nie zasadza się na zatoce, ale na Sewastopolu. Jest tam także pułk lotnictwa, brygada piechoty morskiej, wiele wojsk, liczne jednostki wojskowe, uczelnie – studiuje tam w Akademii Marynarki Wojennej 600 oficerów. Sewastopol to wizytówka Ukrainy. Silna i ważąca. Tamże znajduje się dowództwo i sztab MW. A 14 września wasz minister ON spotkał się tam z naszym ministrem ON, co oznacza, że to poważne osiągnięcie. A takie wydarzenie w latach 94, 95 czy 97 nie byłoby możliwe. Tam rządziła Rosja. Dzisiaj sytuacja się zmieniła w sposób zasadniczy.

     O czym piszę w swojej pracy. Książka jest opisem tego wszystkiego, jak to się rozpoczęło. Bardzo dobrze pamiętamy pierestrojkę Gorbaczowa z 1986 roku. Zdecydowałem, że skoro to było kluczowy moment, kiedy wszystko się rozpoczęło, zatem od tej chwili zacząłem obserwować procesy, które dotyczyły mojej flotylli w 41. Dywizji w której dowodziłem AOP, w jaki sposób pierestrojka łamała system, machinę wojskową, wszystko, co było do tamtej pory.  Wówczas i dzisiaj patrzę na to wszystko dwojako: Wówczas, gdy odpowiadałem za gotowość bojową dywizji i flotylli, nie rozumiałem tych rewolucyjnych przemian, jako, że linia polityczna ich nie uzasadniała. Bowiem słowa to jedno a czyny – drugie. Mnie jako dowódcy było bardzo trudno rozeznać się, wyłuskać prawdę. Jak toczyły się owe procesy na moim poziomie dowódcy flotylli, żyjącego we Flocie Północnej, a jak w Moskwie i postanowiłem oddzielnie je opisać.

     Dlaczego? Gdyż wówczas ostatecznie ukształtowała się moja ostateczna decyzja powrotu na Ukrainę.  Zdawałoby się dziwne: dowódca takiego szczebla, i nagle rzuca wszystko, a tak właśnie było, nałożyłem czapkę i pojechałem na Ukrainę. I nie miałem tam absolutnie niczego. Pojechałem, gdyż trzeba było już walczyć o Ukrainę. A to moja ojczyzna. Nie była nią Rosja, w której znalazłem się raczej dziełem przypadku: służyłem w ZSRR. To była nasza wielka ojczyzna i broniliśmy jej wielkiego narodu. Kiedy zaczęło się różnicowanie, nadszedł czas, że należało się określić. Kim jesteśmy? W istocie byliśmy w rodzinie 15 różnych narodów. Trzeba było siebie oznaczyć. Określaliśmy się. W Polsce było łatwiej. U nas był to proces bardziej złożony. Kiedy wróciłem na Ukrainę, to, co zobaczyłem, opisałem. Przeczytałem. Odłożyłem na półkę. Po pięciu latach wróciłem, przeczytałem, poprawiłem, dodałem, ponownie schowałem. Wówczas były to czasy, gdy u steru były takie osoby, że zwyczajnie nie można było myśleć patrzeć na to wszystko chłodnym okiem. W tym czasie armia Ukrainy znajdowała się w stanie absolutnego rozkładu. Ugrupowanie, które wychodziło z Polski, Niemiec, Węgier w 50 % nie doszło do Rosji. Ono osiadła na Ukrainie. Proszę sobie wyobrazić milionowe ugrupowania. Naszych sił było 700.000. A do tego z milionowego zgrupowania – połowa. Prawda, szeregowi odeszli, ale oficerowie, chorążowie, podoficerowie, tym ludziom trzeba było zapewnić warunki socjalne: mieszkania, bytowanie rodzin itp. Ukraina że tak powiem zamieniła się w obszar dyslokacji. To było bardzo złożona sprawa.

      Marynarka Wojenna. We Flocie Północnej miałem przyjaciół. Igor Kasatonow, Ja dowodziłem 3. Flotyllą, a on … Z Eduardem Bautianem przez 13 lat dowodziliśmy AOP. Potem służył we Flocie Oceanu Spokojnego… My wszyscy byliśmy tak powiem ludźmi jednego systemu, jednego rodzaju. Przeszliśmy wszyscy jedną szkołę. Przez wszystkie lata podnosiliśmy codziennie tę samą banderę. I nagle sytuacja się zmieniła. Kasatonow, z którym bardzo się przyjaźniliśmy – stał się nagle moim wrogiem. Do tego bardzo poważnym. Powiem panom, znam go dostatecznie dobrze, jakie miał możliwości z czasów dowodzenia. To samo było z Bautianem, który przyszedł dowodzić Flotą Czarnomorską. Skomplikowany człowiek. Gdy Bautian dowodził dywizją a byłem jego szefem sztabu. Znałem więc go bardzo dobrze. Z jednej strony jako osobowości spotykaliśmy się jak normalni ludzie. Gdy tylko dotykaliśmy spraw zasadniczych, sytuacja ulegała zmianie.

     Potrzebowałem pięciu rakiet, by dokończyć badanie zespołu rakietowego „Sahadajczego”. Dogadałem się z odpowiednim człowiekiem. Mówię daj mi pięć rakiet, a Eduard na to: nie ma sprawy.  Na drugi dzień przyszli ludzie po dokumenty od Bautiana. Zostali przepędzeni. Więc wrócili z niczym. Zadzwonił Bautian i proponuje spotkanie na „Omedze”, to jest dacza dowodzącego. Spotkaliśmy się. Eduard mówi: Mnie wyraźnie przekazano… Kto ci mógł coś nakazać? Sztab. Zadzwonili do mnie z samej góry i usłyszałem, że jestem po to wyznaczony na stanowisko, aby zapobiec możliwości powstania floty ukraińskiej. A ty im pomagasz!

     Zatem ostrzegamy, że on pozostanie w Kijowie, a pan przybędzie do Moskwy. Czyli uwagi zostały bardzo wyraźnie sprecyzowane. Mówi mi: wybacz, ale ja w tej sprawie muszę zwracać się do Moskwy. I od tej pory nawet nie pisz, nie dzwoń ani przysyłaj dokumentów. W tej chwili nasza przyjaźń się zakończyła i powróciliśmy na pozycje wyjściowe, zapominając, że jesteśmy przyjaciółmi. Oczywiście, zacząłem sobie przypominać, jakie ma słabostki Eduard i Kasatonow…  

     Taki był obraz sytuacji. Po siedmioletniej walce, która przede wszystkim toczyła się na poziomie dyplomatycznym, doszło do podpisania porozumienia o podziale floty, które praktycznie zamykało problem oraz pretensje o Sewastopol. Bazowanie tam floty zakładało określało status Sewastopola. W 1997 Jelcyn zdecydował by podpisać porozumienie. Po podpisaniu dokumentów stosunki z Rosją zaczęły powoli wracać do normy. Proces był powolny, głównie kosztem Ukrainy. Musieliśmy tak postępować, gdyż pozostawały energetyczne problemy Ukrainy. Czas płynął. Odezwała się Polska. Zaczęła przetaczać nam gaz. Odezwały się inne kraje. Zmniejszyliśmy zakupy rosyjskiego gazu na ponad 30%. Będziemy je dalej ograniczać.

      Podstawowe zadanie Ukrainy to wyjść spod ekonomicznej zależności Rosji. Kiedy wyjdziemy będziemy wówczas stawiać sobie pytanie, co dalej. Wcześniej takiego pytania stawiać nie można, gdyż zawsze wpadniemy w ekonomiczny dołek, kiedy jedynym wyjściem będzie uległość. Dlatego wszelkie wysiłki Ukrainy obecnie koncentrują się na gazie łupkowym; Polacy jaki i my mamy takie możliwości. Można wydobywać ropę naftową robiąc to coraz szybciej, po to by osiągnąć pełną niezależność.

     Jesteśmy bliskimi sobie sąsiadami. Jest jednak coś, co nas w pewnym stopniu uczyniło różnymi. To jest 360 lat życia pod imperium rosyjskim. Wy byliście tam częściowo. Walczyliście o niezależność, ale co najważniejsze zachował się naród polski. Jednolity, silny, zjednoczony. Ukraina jest inna; obecnie jest tam 30% ludności rosyjskiej. Wciąż zadaję pytanie: Cóż takiego stanowi Krym? Obecnie żyje tam 90% emerytów byłego ZSRR, wszyscy członkowie partii, wielcy dowódcy, ważni pracownicy polityczni. Pracowali i służyli na całym ZSRR a emeryturę przybyli spędzić na Krymie. Właśnie ci ludzie tak łatwo podnoszą innych, ci z radziecką przeszłością mają piłkę po swojej stronie. Żyje tam sześciu dowódców Floty Czarnomorskiej, szefowie sztabów, moich – to znaczy ukraińskich – admirałów i generałów mieszka tam czterdziestu. Zaś rosyjskich ponad 200!  Panowie mogą sobie wyobrazić, jaka to gwardia i co oni potrafią.

     Czas płynie. Z jednej strony jest nam smutno. Przychodzi czas i ludzie odchodzą. Ale Polska i Ukraina zbliżą się dopiero w czasie naszych dzieci. One mają odmienną mentalność . Mentalność demokracji, ludzi wolnych. To jest ta mentalność, której obecnie całkowicie brak na Krymie.

     O tym napisałem.

     Ostatnia, czwartą część poświęcona jest temu jak budować Marynarkę Wojenną. To są moje osobiste przemyślenia. W niczym nie będzie się różniła od waszej koncepcji, gdyż my wszyscy widzimy przyszłość marynarki mniej więcej jednakowo, to na przykład standardowe platformy, systemy informacyjne, systemy bezpilotowe, które wszędzie znajduje się wszędzie tam, gdzie trzeba wykonywać zadania itp. Tu nie ma miejsca na nic nowego. Rewolucja przeszła, a my jej zwyczajnie nie dostrzegliśmy, gdyż byliśmy na emeryturach, społeczeństwo się zinformatyzowało. Obecne zadanie to przeprowadzić wojska do nowoczesności. Właśnie na tym zbudowałem czwartą część swojej pracy.


                                                                                                                             * * * * * * *
     Autor odpowiadał też na serię pytań. W istocie poszerzał wcześniej poruszane kwestie, lub bardziej dobitnie precyzował swoje stanowisko.
     Poszerzył kwestię Sewastopola, jego mieszkańców formalnie Ukraińców w istocie Rosjan, zawsze ciągnących w swoją stronę. Nazwał ich wręcz V kolumną. Kwestia NATO – rozwiąże się sama, Nie wolno zmuszać narodu by klękał przed NATO, bowiem zginie przy okazji i Ukraina. Czas NATO nadejdzie. Bez problemów. W Polsce dokonaliście lustracji. To miało zarówno dobre jak i złe strony. Ale na Ukrainie nic takiego się nie dokonało. Mówił , jak powstał Donieck, Ługańsk, kim byli kolejni prezydenci ukraińscy. Elita partyjna pozostała choć się przemalowała. Janukowicz reprezentuje jak gdyby goły, bezwzględny business.  Zmiana z wolna postępuje w kierunku deideologizacji.

     Jak budować flotę. Wiem, że wasza flota ucierpiała. Liczyliście na bardziej aktywny rozwój. Ale flota powinna być wykorzystywana, wówczas jest potrzebna i może się rozwijać. O MW trzeba walczyć. Jak widzę waszą sytuację. Gdy wstąpiliście te sojusze, utraciliście część suwerenności. Jesteście pod parasolem ochronnym, ale przecież jesteście patriotami własnej MW. Chcielibyście, by sami ochraniać własny kraj. Przez własną MW a nie jakąś tam nie do końca wiadomo, jaką. Ukrainie na M. Czarnym jest łatwiej. To Rosja ma tutaj wiele problemów, sytuacja nie jest łatwa ani spokojna.  Właśnie dlatego uważamy, że ta niespokojna sytuacja pozwoli nam rozwijać naszą MW. Chcę podkreślić siły morskie Ukrainy, to nie flota, to system obrony operacyjno – strategicznej Krymu.

                                                                                                                                                                                          Józef Wąsiewski
 

Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Uczestnicy spotkania w Salonie Kaprów.Na pierwszm planie Rogalski i Augulewicz.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Admirał Bezkorowajny rozmawia z admirałem Maciejem Węglewskim.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Adm. Michał Michalski, kmdr Wiesław Topolski i wadm. Włodzimierz Bezkorowajny.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Kadm. M. Michalski, kmdr W. Topolski, adm. M. Węglewski i wadm. W. Bezkorowajny .
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Na pamiątkę: Raczkowski, Michalski, Węglewski, Bezkorowajny, Łubkowski, Miłowski, Kurpiel.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Czwarta strona okładki książki.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Rozmowy przy kawie.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Wadm. Bezkorowajny dedykuje książkę kmdr. Zbigniewowi Jabłońskiemu.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Dedykacja dla Wojciecha Augulewicza.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Wadm. Bezkorowajny i kmdr Wojciech Augulewicz.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Admirał Bezkorowajny wręczyl książkę kmdr. por. Jerzemu Łubkowskiemu, d.o. ORP "Błyskawica".
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Na pierwszym planie kmdr Waldemar Raczkowski obok Bogdan Szymański W drugim rzędzie pierwszy siedzi Stanisław Kurpiel.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Admirał Bezkorowajny mówi o swojej książce.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Na pierwszym planie d.o. kmdr por. Jerzy Łubkowski, w głębi kmdr Jarosław Miłowski.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Rogalski, Węglewski, Kurpiel.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
... i kolejna dedykacja... Stanisław Kurpiel, Wiesław Topolski, autor i Zbigniew Jabłoński.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Dedykacja dla Tadeusza Waleriana Rogalskiego.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Michał Michalski i Maciej Węglewski
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Plakat promujący książkę.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Grupa uczestników spotkania w Salonie Kaprów na ORP "Błyskawica"
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Tuż przed zadawaniem pytań. W. Topolski i W. Bezkorowajny.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Próba wspólnego zdjęcia części uczestników promocji. Augulewicz, Rogalski, Raczkowski. Michalski, Węglewski...
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Na pamiątkę: Augulewicz, Rogalski, Raczkowski, Michalski, Węglewski, Bezkorowajny, Łubkowski, Jabłoński, Kurpiel, Szymański....
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Michał Michalski z Autorem piją kawę po wystąpieniu.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Pamiątkowy wpis ze spotkania dla Stanisława Kurpiela.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Kolejna dedykacja.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Książka dla kmdr. Jarosława Miłowskiego.
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Mówi o swojej książce wiceadmirał W. G. Bezkorowajny na pokładzie ORP "Błyskawica".
Admirał Bezkorowajny na pokładzie ORP
Okładka promowanej książki.
ten artykuł przeczytano : 3006 razy.