Start » Wydarzenia » Tarantule zeszły ze sceny

Marynarka wojenna

Nowe

Najciekawsze

Szukaj
Loading
Nasze strony

Guziki polskiej MW 1918-2008

Na stronie jest
9
zwiedzajacych

Tarantule zeszły ze sceny

Tarantule zeszły ze sceny
Notka w "Dzienniku Bałtyckim" z 4 grudnia 2013.

      Okręty rakietowe projektu 1241 RE [rakietnyj, eksportnyj –w kodzie NATO Tarantul I] zeszły ze sceny

     Nie zamierzam zajmować się szczegółowo naszymi okrętami rakietowymi, lecz raczej sięgnę do atmosfery, która towarzyszyła ich wprowadzaniu. W dniu 28 grudnia 1983 jako pierwszy rozpoczął służbę pod biało-czerwoną banderą ORP „Górnik” (numer burtowy 434). Zapamiętałem co nieco z podniosłej atmosfery, sięgnąłem do najlepszej pamięci – swoich zapisków. Poza I. sekretarzem KW Stanisławem Bejgerem i przewodniczącym Rady Wojewódzkiej PRON Walentym Milenuszkinem przybyło ówczesne dowództwo MW z dowódcą admirałem Ludwikiem Janczyszynem, zastępcą do spraw politycznych kontradmirałem Ludwikiem Dutkowskim i szefem sztabu kmdr. Piotrem Kołodziejczykiem. Rzecz jasna, uczestniczyło w wydarzeniu mnóstwo innych oficerów, ale czasy były takie, że na jednej liście publikowanej nie mogło znaleźć się więcej niż pięciu oficerów.
Jako prasowiec dowództwa przede wszystkim odpowiadałem za to, co napiszą i pokażą żurnaliści. Sprzęt ten zaliczano do supertechniki. Każdy z przybyłych dziennikarzy otrzymał kartkę z gotowcem, którego ram nie mógł przekroczyć, a jeśli to robił, to ja zbierałem za to „laury” ujemne. Obrywałem za „Orła”, za lotnictwo morskie… Wesołe były to czasy!

     Marynarka Wojenna dysponowała wówczas świetnymi kontaktami z prasą radiem i TV. Mieliśmy radiowy magazyn „Bałtycka Wachta”, comiesięczny program telewizyjny „Peryskop”, wejścia do TVP 1 i TVP 2. Dla telewizji pracował jako redaktor komentator Jan Lindner , operatorami byli Bogdan Trześniowski i Jerzy Augustyński. Jeszcze przed rozpoczęciem Dutkowski zwrócił się przy mnie do Augustyńskiego: Towarzyszu! Filmujcie tak, aby w kadrze nie było towarzyszy radzieckich! Takie zadanie dla operatora było w tych warunkach czymś w rodzaju sportu ekstremalnego
Po rozpoczęciu uroczystości z udziałem co najmniej dwudziestu Rosjan na pokładzie, w tym kilku admirałów, matki chrzestnej Marianny Jóźwiak oraz dostojnej delegacji górników w galowych mundurach z zastępcą dyrektora zrzeszenia KWK w Sosnowcu Janem Martynką, w trakcie mów po nadaniu okrętowi imienia już na dosyć ciasnym pokładzie okrętu podszedł do mnie i Augustyńskiego kadm. L: Dutkowski i mówi: towarzyszu Augustyński, sfilmujcie ładnie naszych towarzyszy radzieckich! Popatrzcie tylko jak ładnie się komponują!

     Jerzy, nieco tylko odwrócił głowę od kamery i mówi swoim spokojnym głosem: panie admirale, ja tu nie widzę żadnych Rosjan!
Dutkowski nagle cały zaczerwienił się na twarzy, jakby miała go porazić apopleksja – był z tego znany – i z naciskiem powtarza! SFILMUJCIE ŁADNIE NASZYCH TOWARZYSZY RADZIECKICH!

      Raz jeszcze Jurek spokojniutko powtarza swoją wcześniejszą frazę.

     Myślałem, że Mały Ludwik (jak go także nazywaliśmy) eksploduje i nagle… na twarzy widać olśnienie!

     Ach tak, rozumiem!

     W dniu 3 grudnia w porcie wojennym na Oksywiu  po raz ostatni spuszczono banderę z flagsztoków okrętów: „Metalowiec”(numer burtowy 436) wszedł do służby 13 lutego 1988, imię okrętowi nadała Stefania Urbaniak zaś  „Rolnik” (437) 4 lutego 1989. Imię okrętowi nadała Agata Piernicka.


                                                                                     Józef Wąsiewski

ten artykuł przeczytano : 1557 razy.