Start » Varia » Czy tacy naprawdę jesteśmy? (5)

Marynarka wojenna

Nowe

Najciekawsze

Szukaj
Loading
Nasze strony

Guziki polskiej MW 1918-2008

Na stronie jest
13
zwiedzajacych

Czy tacy naprawdę jesteśmy? (5)

Czy tacy naprawdę jesteśmy? (5)
Walki na Oksywiu w 1939. Z: "Boje polskie 1939-1945".

   W „Dzienniku Bałtyckim” z 21-22 stycznia 2012 Henryk Tronowicz opisuje dokonania Pawła Dzianisza, kreśląc dokonania tego zasłużonego publicysty dla społeczności wybrzeża.


   Użył następującego sformułowania:... osobne rozdziały poświęca historii najnowszej. Heroicznej epopei Westerplatte we Wrześniu. Sekretom z przygotowań do obrony Helu. I ponurym dziejom Kępy Oksywskiej, ostatniej reducie Lądowej Obrony Wybrzeża...


   Nie znam sekretów związanych z przygotowaniem obrony Helu, ale dosyć dobrze przyswoiłem sobie zarówno stronę formalną jak i realną Rejonu Umocnionego Hel. Chyba, że owym sekretem było niepełne przygotowanie do walki linii czterech ciężkich schronów bojowych na zachód od Jastarni stanowiących główną linię obrony przed atakiem od strony lądu.


   Wydawać by się mogło, że my, ludzie Wybrzeża powinniśmy unikać schematycznego sposobu przedstawiania dziejów najnowszych. Okazuje się, że myślę błędnie.


   Wielu nieustannie powtarza oklepany, wyświechtany i niestety, obowiązujący frazes o tamtych czasach. Gdzieś z tyłu głowy dobijają się od dawna pewne myśli dlaczego tak się działo i dzieje. Ale – lepiej ich tutaj nie dopuszczać.


   Nieładne zestawienie: wielki heroizm Westerplatte i ponura, godna chyba zapomnienia klęska oksywska.


   Trzeba wobec tego raz jeszcze kategorycznie powiedzieć: nie wolno umniejszać żadnego żołnierskiego czynu z 1939 roku, zwłaszcza zaś próbować wykorzystywać jedne przeciwko drugim.  Westerplatte to miejsce szczególne. (Pomijając znany stan zwarcia wyznawców broniących poglądów o roli Sucharskiego i Dąbrowskiego). Potrafiliśmy tam skrycie zbudować  system umocnień o doskonale zaplanowanym ogniu broni maszynowej bez pól martwych. Każdy żołnierz Westerplatte poza tym, że był ochotnikiem, musiał być wzorowym celowniczym. Tam zgromadziliśmy największą ilość broni maszynowej na kilometr frontu w wojnie z Niemcami. Obrońcy siedzieli ukryci w betonie. Poddali się, gdyż brakowało wszystkiego a 40% było rannych. W walkach zginęło 16 żołnierzy.


   Nieładne zestawienie: wielki heroizm Westerplatte i ponura, godna chyba zapomnienia klęska oksywska.


   Trzeba wobec tego raz jeszcze kategorycznie powiedzieć: nie wolno umniejszać żadnego żołnierskiego czynu z 1939 roku, zwłaszcza zaś próbować wykorzystywać jedne przeciwko drugim.  Westerplatte to miejsce szczególne. (Pomijając znany stan zwarcia wyznawców broniących poglądów o roli Sucharskiego i Dąbrowskiego). Potrafiliśmy tam skrycie zbudować  system umocnień o doskonale zaplanowanym ogniu bron i maszynowej bez pól martwych. Każdy żołnierz Westerplatte poza tym, że był ochotnikiem, musiał być wzorowym celowniczym. Tam zgromadziliśmy największą ilość broni maszynowej na kilometr frontu w wojnie z Niemcami. Obrońcy siedzieli ukryci w betonie. Poddali się, gdyż brakowało wszystkiego a 40% było rannych. W walkach zginęło 16 żołnierzy.


   Oksywie to synonim obrony Wybrzeża w 1939 roku. Tutaj stoczono ponad 110 bitew z wrogiem: najwięcej i najbardziej zażartych podczas całej naszej wojny w 1939 roku.


   Tutaj nie było centymetra kwadratowego betonu, który osłaniałby śmiertelnie przemęczonych bojami żołnierzy na w istocie odsłoniętej i płaskiej Kępie Oksywskiej. Jednakże wszyscy bohatersko walczyli z wrogiem aż do samego końca. Tutaj byli kosynierzy, zdarzało się, wydrwiwani w przeszłości. Tak, ochotnicy szli z improwizowanymi lancami na wroga, by na nim zdobyć broń strzelecką. W warsztatach Portowych Marynarki Wojennej zbudowano „Smoka Kaszubskiego”... Były momenty tragiczne, rozpadanie się zdemoralizowanych jednostek po rozbiciu. Do niewoli trafiło 12 000  Polaków.


   Ostatni bój toczył oficerski pluton piechoty z pułkownikiem St. Dąbkiem. Liczył 15 oficerów: ppłk Ignacy Szpunar, mjr dypl. Józef Szerwiński, mjr Adolf Dzierżyński, mjr Aleksander Jabłonowski, kpt. dypl. Wacław Tym, kpt. Henryk Dąbrowski, kpt. Józef Fabicki, kpt. Antoni Kowrygo, kpt. Stanisław Laudowicz, kpt. Stanisław Spyrłak, kpt. Wiesław Szarras, por. Zygmunt Pernak, ppor. Kazimierz Górski, ppor. Wiesław Michalik, kapral Żodzich, strzelcy: Franciszek Golasik , Kapczyński oraz trzech o nie ustalonych nazwiskach. Pułkownik Stanisław Dąbek nakazał tuż przed swoją śmiercią ppłk. Ignacemu Szpunarowi: masz zaprzestać walki, gdy mnie już nie będzie. Dalszy opór jest bez sensu.


   Po śmierci Dąbka w jarze nadmorskim walka ucichła. Podpułkownik I. Szpunar zebrał oficerów i powiedział im, że obecnie jest najstarszym dowódcą oraz postawił ostatnią wolę płk. St. Dąbka do wspólnej a nie własnej decyzji. Major Szerwiński wówczas powiedział: Jeśli zdecydujecie, że mamy bić się dalej, będę razem z wami walczył, dopóki nie zginę. Śmierci się nie boję i jestem na nią gotowy. Uważam jednak, że takie zakończenie nie dałoby żadnego pożytku i nie miałoby sensu (…) Przyjdzie jeszcze taki czas, że nasze życie i krew będą potrzebne i będziemy je mogli oddać ojczyźnie z o wiele większym pożytkiem aniżeli tu, dzisiaj. Tak zdecydowano zakończyć walkę. Wysłano parlamentariuszy: por. Z. Pernaka i ppor. W. Michalika. Po upływie około pół godziny z Pernakiem przyszedł niemiecki podporucznik i wyraził zgodę, żeby ostatni obrońcy wyszli z bronią w ręku i że ją od nich przyjmie na polanie. Wyszli kolejno, od najstarszego stopniem po najmłodszego. Niemcy także usilnie szukali polskiego dowódcy. W rozmowie z gen. majorem Karlem von Tiedemanem, dowódcą 207. DP, ten ostatni wyraził Szpunarowi uznanie dla dzielności i męstwa polskich żołnierzy. Przyznał – w dowód uznania – prawo noszenia dowódcy białej broni jako widomego znaku. Niemcy zezwolili ma pogrzeb dowódcy. Oficer sztabowy 207. DP kpt. Hubert Rechlin napisał: Nieprzyjacielski dowódca, który stawiał opór aż do ostatniego żołnierza, odbiera sobie życie. Od razu na miejscu zostaje on w asyście około dwudziestu polskich i czterech niemieckich oficerów złożony w ziemi, dla której tak dzielnie walczył.


   O stratach Niemcy symptomatycznie i wstydliwie milczą. Według Przewodnika encyklopedycznego Boje Polskie 1939-1945 zginęło ponad 1000 Polaków oraz 2 000 odniosło rany. Straty niemieckie tam podane wynoszą 874 zabitych i 1232 rannych. W 1964 awansowano pośmiertnie Dąbka do stopnia generała brygady.

   Nawet Hitler dał wyraz uznania obrońcom Oksywia, wyróżniając 6 października w Reichstagu za dzielność we wrześniu tylko dwie duże jednostki, w tym 207. Dywizję Piechoty Landwehry, walczącą na Oksywiu...


... Szkoda, że o tym nie chce się mówić.
   Gorzej, gdy pisze się w prasie słowa, które zapadają w pamięci.
   Dziennikarz musi pamiętać, że verba wolant ale scripta manent...

Literatura:

Kępa Oksywska 1939. Relacje uczestników walk lądowych. Wstęp, wybór, komentarze Wacław Tym, Andrzej Rzepniewski, Gdańsk 1985.

Gdynia 1939. Relacje uczestników walk lądowych. Wstęp, wybór, komentarze Wacław Tym, Andrzej Rzepniewski,  Gdańsk 1979.

Polski czyn zbrojny w II. wojnie światowej. Wojna obronna Polski 1939, red. naukowy Eugeniusz Kozłowski, Warszawa 1979.

Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej. Tom I. Kampania wrześniowa 1939. Część 5. Marynarka Wojenna i obrona polskiego wybrzeża, Londyn 1962.

Staniewicz Jerzy, Wrzesień 1939 na Wybrzeżu,  [w:] Przegląd Morski Nr 1/126 ze stycznia-marca 1947

Iwanowski Wincenty, Wysiłek zbrojny narodu polskiego w czasie II wojny światowej, Tom I, Kampania wrześniowa 1939, Warszawa 1961.
                       Józef Wąsiewski
 

ten artykuł przeczytano : 6481 razy.