<?xml version='1.0' encoding='utf-8'?>
<rss version='2.0'>
<channel>
  <title>Marynarka Wojenna - ocalic od zapomnienia</title>
  <description>Symbole, Odznaczenia, Pamiątki, Kalendarium. Wydarzenia, Flota</description>
  <link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/</link>
  <pubDate>Thu, 23 Feb 2012 06:12:57 +0100</pubDate>
  <ttl>120</ttl>

  
  <item>
    <title>Pucki nadruk okolicznościowy na niemieckich znaczkach pocztowych</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Podczas obejmowania morskiego odcinka granicy państwowej, przyznanej Polsce mocą traktatu wersalskiego, w całym kraju trwały chwile wielkiego poruszenia, kt&amp;oacute;re spowodowały, że brał w nich praktycznie udział cały nasz nar&amp;oacute;d. Każdy z uczestnik&amp;oacute;w puckich Zaślubin chciał, aby chwila ta została godnie upamiętniona.&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Z inicjatywy szefa Wydziału Oświaty i Kultury dow&amp;oacute;dztwa Frontu Pomorskiego ppłk. Mariana Dienstl-Dąbrowy w związku z obejmowaniem granicy morskiej państwa w dniu 10 lutego 1920 roku w Pucku - tych samych jak podczas pokoju toruńskiego - w Toruniu dokonano przedruku na trzech znaczkach Zgromadzenia Narodowego pozostałych z zapas&amp;oacute;w niemieckich. Nadruk maszynowy&amp;nbsp; czarny w trzech wierszach: Nad Polskiem/Morzem/ Puck10.II.1920. na znaczkach o nominale 10 pf barwy czerwonej, 15 pf barwy brunatnej i niebieskiej oraz 25 pf barwy zielonej i czerwonej. Nadruk na znaczku o nominale 25 pf jest odwr&amp;oacute;cony. Nakład wynosił po 700 egzemplarzy&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Według danych od &amp;oacute;wczesnego kierownika poczty w Pucku, ostemplowano znaczki z nadrukiem stemplem puckim w dniu 14 marca 1920, kt&amp;oacute;re przywi&amp;oacute;zł tam Dienstl-Dąbrowa. W Pucku tych znaczk&amp;oacute;w nie było, ani ich tam nie sprzedawano.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Według &lt;em&gt;Polskie Znaki Pocztowe &lt;/em&gt;Tom IV.&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; J&amp;oacute;zef Wąsiewski&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=19&amp;jid=1&amp;postid=628</link>
	<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Kompania Reprezentacyjna Marynarki Wojennej RP</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Służba w kompanii Reprezentacyjnej MW RP nie należy do najłatwiejszych. Za to wyniki wyszkolenia zachwycają wszystkich nie tylko w Gdyni. Składa się na to uproczywa, ciężka, codzienna praca: ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia....&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jeśli ktoś myśli, że łatwo harmonijnie ustawić kozły z karabin&amp;oacute;w a potem je w podobny spos&amp;oacute;b rozebrać, aby żaden karabin nie upadł i wszyscy dostrzegli maestrię pododdziału&amp;nbsp; - warto popr&amp;oacute;bować z kilku kolegami stosując dowolny sprzęt, dla zbudowania jednego kozła.&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; (J.W)&lt;/p&gt;</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=23&amp;jid=1&amp;postid=629</link>
	<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Biały mundur marynarski w II RP</title>
    <description>&lt;p&gt;
	Biały mundur marynarski w Instytucie i Muzeum im. Władysława Sikorskiego&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pierwszy regulaminowy polski mundur oficera marynarki wojennej wzoru 1920 składał się z granatowej czapki garnizonowej kroju angielskiego, morskiego z czarną jedwabną morową wstążką. Podpinka ze sk&amp;oacute;ry czarnej lakierowanej szerokości 1,5 cm, zapinana z prawej strony na czarną lakierowaną sprzączkę. Podpinkę mocowały do czapki dwa małe guziki, zwykle tekstylne. W lecie obowiązywała czapka biała, pł&amp;oacute;cienna. Daszek, podpinka oraz wstążka na otoku &amp;ndash; czarne. Daszki w czapkach były kr&amp;oacute;tkie: 4 &amp;ndash; 5 cm.&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kurtka granatowa dwurzędowa o czterech guzikach nie miała naramiennik&amp;oacute;w. Stopnie&amp;nbsp; wykonane ze złotej taśmy noszono wok&amp;oacute;ł rękaw&amp;oacute;w. Guziki złote z kotwicą admiralicji na tle zmodernizowanego krzyża kawalerskiego. Latem noszono biały mundur, zapinany na pięć guzik&amp;oacute;w ze stojącym, okrągło zakończonym kołnierzem. Do spodni przy ubiorze garnizonowym, desantowym i wystąpień w szyku stosowano czarne sk&amp;oacute;rzane sztylpy. Buty czarne, ż&amp;oacute;łte lub białe do spodni letnich. Koszula biała z czarnym krawatem, czarny pas służbowy i brązowe rękawiczki. Noszono&amp;nbsp; kamizelkę białą lub granatową o pięciu małych guzikach. Obowiązywał dwurzędowy (o sześciu guzikach i z czterema w klapach tylnych) surdut salonowy. Płaszcz dwurzędowy z sześcioma guzikami, z kt&amp;oacute;rych cztery zapinano i z naramiennikami. Pas służbowy, sk&amp;oacute;rzany, czarny z ozdobną klamrą z kotwicą na tle krzyża kawalerskiego. Na pasie noszono sztylety na rapciach bądź szable r&amp;oacute;żnego typu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Obserwując &amp;oacute;w mundur oraz naramiennik na załączonych zdjęciach należy zwr&amp;oacute;cic uwage na rodzaj taśmy metalizowanej&amp;nbsp; oraz rozmiar pętli stopnia wojskowego.&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	Materiał pochodzi z nieopublikowanej pracy&amp;nbsp; własnej &amp;bdquo;Symbolika marynarskiego munduru&amp;rdquo;.&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; J&amp;oacute;zef Wąsiewski&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=20&amp;jid=1&amp;postid=630</link>
	<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Jana Rudzińskiego opowieść o sobie</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Notatki odręczne Jana Rudzińskiego, mata na ORP &amp;quot;Piorun&amp;quot;, uczestnika boju z &amp;quot;Bismarckiem&amp;quot;, kt&amp;oacute;ry widział Murmańsk itp. Wojnę ukończyl jako mat. Otrzymał kilka odznaczeń bojowych i pamiątkowych. W pięćdziesiątą rocznicę wybuchu II wojny światowej został mianowany do stopnia podporucznika marynarki wojennej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na zdjęciu podczas urodczystości rocznicowej w Glasgow. Pierś z odznaczeniami należy do Adama Wiśniewskiego, tego, kt&amp;oacute;ry wypatrzył w sztormowej nocy &amp;quot;Bismarcka&amp;quot; i zameldował o tym na GSD.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp; Należy Go podziwiać, że zachował polszczyznę na dobrym poziomie. Czasem wydaje mi się, że na lepszym, niż wielu naszych krajowc&amp;oacute;w. (JW)&lt;/p&gt;</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=26&amp;jid=1&amp;postid=627</link>
	<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Czy tacy naprawdę jesteśmy? (6)</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dziwnie sporo zebrało się zbliżonych spraw: władza prawdziwa czy umowna wie lepiej, co jest najlepsze dla społeczeństwa. Parę przykład&amp;oacute;w. W Gdańsku ma być spełniona &amp;bdquo;wola moja&amp;rdquo; a nie &amp;bdquo;śniegu, c o to wiosną spłynie do rynsztoka&amp;rdquo;. Tenże Gdańsk od siedmiu lat nie może załatwić, (czy zwyczajnie nie chce) należących do niego spraw administracyjnych w Gdyni Pog&amp;oacute;rzu jak r&amp;oacute;wnież ciągnących się od trzech lat spraw o własność działek na terenie Parku Rady Europy w centrum Gdyni. W gdańskich Kokoszkach mamy kolejny skandal na ul. Cementowej. Tam za życie w okropnym baraku pozostałości po podobozie Stutthoffu trzeba bardzo dużo płacić&amp;hellip;&amp;nbsp; Ktoś, reprezentant władz m&amp;oacute;wi: to ruina przeznaczona tylko do rozbi&amp;oacute;rki, ktoś inny, że stan budynku jest zadowalający... Być może, tym ludziom, kt&amp;oacute;rzy przeszli ciężką gehennę i wytrwali, wreszcie zaświeci słońce&amp;hellip;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Trwa bicie piany na temat kładki czy mostu , kt&amp;oacute;ra wiodłaby od gdańskiego żurawia na Ołowiankę do Centralnego Muzeum Morskiego oraz Filharmonii Bałtyckiej. Drobiazg za jedyne 20 mln zł nad Motławą. Ma być! Władzom szczęśliwym ze swoich dokonań jest miło, że się zdecydowały. Nie jest ważne, że kładka czy most zepsuje kształt architektonicznej zabudowy nabrzeża. To zaś, że Filharmonia na Ołowiance w skądinąd pięknym XIX wiecznym obiekcie postindustrialnym była od początku błędnym zamierzeniem, to zgoła inna sprawa. Prawie tak, jakbyśmy ją ulokowali na Wyspie Sobieszewskiej&amp;hellip; (To też jest Gdańsk!)&amp;nbsp; Z rzadka ktoś w prasie przebije się z informacją, że koncepcja z gruntu była zła.&lt;br /&gt;
	Awantura o kontrolę nad internetem (czytaj: o orwellowski spos&amp;oacute;b postrzegania relacji: władza-lud) z kolei przypomina mi sygnał wysłany w świat z Nowej Wsi Lęborskiej, przez &amp;bdquo;zdenerwowaną&amp;rdquo; radioboję, kt&amp;oacute;ra tam trafiła wraz z innymi, czekając na utylizację. Wezwała ratunku. Sygnał odebrano&amp;nbsp; w Kanadzie i w Rosji...&amp;nbsp; Coś się dzieje, ale to nic ważnego. Boja nie powinna zresztą zadziałać&amp;hellip;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przekopać Mierzeję Wiślaną, to kolejny temat dyżurny. Pisze prof. Witold Andruszkiewicz, że ma być kanał. M&amp;oacute;wiono i pisano o tym już niejeden raz. Chociażby w &amp;bdquo;Morzu&amp;rdquo; w kwietniu 1996. I co? I nic.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Podobnie jak z kr&amp;oacute;lową polskich rzek., czyli&amp;hellip; Łabą. Dlatego, że skoro Unia nie chce dać środk&amp;oacute;w na Wisłę, na jej ucywilizowanie, no to się tym nie zajmiemy. Na złość mamie! Jakby to było nie dla nas!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jesteśmy genialni w cudownej umiejętności grabienia wody!&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mam niedobry zwyczaj czytania słowa drukowanego. Przed kilkunastu dniami przypomniano o spadku po prof. Gerardzie Labudzie, wielkim i bezcennym zbiorze literatury. Miała być w specjalnej bibliotece, na kt&amp;oacute;rą&amp;hellip; tradycyjnie brak środk&amp;oacute;w a może nawet dobrej woli.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wiadomo zaś, że my idąc pozornie do przodu od 1 stycznia tego roku będziemy mogli zobaczyć monitory rządowe,. dzienniki ustaw tylko w internecie&amp;hellip; Zakłada się, że każdy Polak (może prawie każdy) ma już internet i tam sobie wszystko znajdzie. Wiadomo,&amp;nbsp; że to tylko ćwierćprawda. Wolę jednak papierowe dzienniki ustaw. Zawsze je kupowałem; nie chcę za darmo z Internetu. Teraz już nie dostanę. Wielka szkoda.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Właśnie obchodziliśmy rocznicę zaślubin Polski z morzem. To r&amp;oacute;wnież święto Gdyni. Ubodła mnie postawa ideologiczna tw&amp;oacute;rc&amp;oacute;w Kalendarza &amp;bdquo;Dziennika Bałtyckiego&amp;rdquo; na rok 2012. Przy większości dni dopisano&amp;nbsp; przer&amp;oacute;żne zadziwiające Dni. Drugi lutego to także Dzień Świstaka, dziewiąty &amp;ndash; Międzynarodowy Dzień Pizzy, siedemnasty &amp;ndash;Dzień Kota, trzydziesty &amp;ndash; Dzień Palących Fajkę itp&amp;hellip;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dziesiąty lutego na wszelki wypadek jest tylko zwyczajnym dniem. Ani słowa o rocznicy zaślubin Polski z morzem, ani rocznicy powstania Gdyni. Morskość NIE jest nam potrzebna!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przed kilku dniami zdecydowano o nowym pomniku na Skwerze Kościuszki. Ma tam znaleźć się morska fala. Nie mam nic przeciwko tej koncepcji. Przypomina mi nieco ideę fali morskiej, składowej warszawskiego Pomnika Hallera autorstwa Szwechowicza. Tylko nieśmiało przypominam, że już kiedyś wygrała jakaś idea w sprawie gdyńskiego Pomnika Marynarza. Proponowano wielkiego orła wstającego bodajże codziennie z morza, coś wielkiego na Kamiennej G&amp;oacute;rze&amp;hellip;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ostatnio coraz silniej krąży po Gdyni bulwersująca mnie informacja: marynarka wojenna się przeżyła. Tak zamyśląją w Warszawie. Pora ją skasować. Coś tam niechaj zmieści się w Straży Granicznej. Zaczęło się od zlikwidowania służby wartowniczej. Lepiej niechaj wojska strzegą cywile. Niby są przeszkoleni. Ale przecież &amp;bdquo;zdarzyło się&amp;rdquo; pociągnąć komuś z nich serią&amp;hellip;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jeszcze trochę i odpukać, tylko na naszym portalu wspominać będziemy tylko to, co już było, a może dzięki paradom zapomnimy hymn do Bałtyku&amp;hellip;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Miewamy piękne pomysły.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Postawmy więc wreszcie pomnik gdyńskiemu koniowi. Za to, że zbudował port. Ten, kt&amp;oacute;ry zbudowano jako tymczasowy port wojenny i przystań dla rybak&amp;oacute;w&amp;hellip; Tak, jak chciano tego przed wojną i r&amp;oacute;wnież przed kilku laty. Zasłużył sobie. Znacznie bardziej, niż liczni tw&amp;oacute;rcy pomysł&amp;oacute;w na teraz, bez przyszłości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; J&amp;oacute;zef Wąsiewski&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=26&amp;jid=1&amp;postid=626</link>
	<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Jan Feliks Busiakiewicz</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Urodził się 08.02.1907. Uroczyście obchodził setną i sto pierwsza rocznicę urodzin jako najstarszy żyjący oficer Marynarki Wojennej. (Jak podają w Wikipedii miał zejść 28 czerwca 1989!). W dniu 101 urodzin jubilata odwiedził w londyńskim domu kontradmirał Adam Mazurek, zastępca szefa do spraw wsparcie przy kwaterze NATO w Northwood, składając życzenia wszelkie pomyślności. Wiem, że Jan niestety, już nie żyje, lecz nie odnotowałem tej daty. Pisał w &amp;bdquo;Naszych Sygnałach&amp;rdquo;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Poznałem Go w Londynie podczas pierwszej p&amp;oacute;łoficjalnej wizyty Marynarki Wojennej trzech oficer&amp;oacute;w z Gdyni w Stowarzyszeniu Marynarki Wojennej w lutym 1992, kt&amp;oacute;ra zapoczątkowała normalne stosunki marynarzy z kraju i zza granicy i doprowadziła do światowego zjazdu marynarzy&amp;nbsp; na 75. lecie Marynarki Wojennej w dniach 14-28 czerwca 1993 roku. Na drugim lub trzecim moim spotkaniu w Londynie podarował mi zdjęcia, kt&amp;oacute;re stały się obecnie pretekstem do przypomnienia Jego postaci oraz czynu dla Polski.&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Biogram Jana Busiakiewicza &amp;ndash; patrz w naszym słowniku.&lt;br /&gt;
	(Zastanawiam się, czy przypadkiem nie powinno się przypomnieć, jak wyglądały moje refleksje sprzed lat z owego lutowego spotkania w 1992 roku w Londynie&amp;hellip;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zdjęcia wykonał Jan Bednarz, podczas wojny bosmanmat &amp;ndash; maszynista. Służył na OORP: Ślązak&amp;rdquo; i &amp;bdquo;Błyskawica&amp;rdquo;. Uczestniczył w Pierwszym Światowym Zjeździe Marynarzy w Gdyni zwołanym na 21-29 czerwca 1993. (Może też należałoby go już przypomnieć szrszemu gronu n aszych Gości...)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	Na rewersach zdjęć autor zdjęć poczynił odręczne wpisy oraz dedykację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	Zdjęcie 4 ORP &amp;bdquo;Conrad&amp;rdquo; zrobił kompletny zwrot na prawą burtę.&lt;br /&gt;
	Ofiarowuję to zdjęcie i inne trzy dla Drogiego Pana Komandora&amp;nbsp; Jana Busiakiewicza z.d.o. na ORP &amp;bdquo;Conrad&amp;rdquo;. Zdjęcie zrobione przeze mnie marzec lub kwiecień 1946. Jan Bednarz.&lt;br /&gt;
	Zdjęcie 3 ORP &amp;bdquo;Piorun&amp;rdquo; rob i zwrot na prawą burtę.&lt;br /&gt;
	Zdjęcie zrobione z rufy ORP &amp;bdquo;Błyskawica&amp;rdquo;. Marzec lub kwiecień 1946. Jan Bednarz.&lt;br /&gt;
	Zdjęcie 2. ORP &amp;bdquo;Garland&amp;rdquo; robi zwrot na prawa burtę. Zdjęcie zrobione z rufy ORP &amp;bdquo;Błyskawica&amp;rdquo;. Marzec lub kwiecień 1946. Jan Bednarz.&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; J&amp;oacute;zef Wąsiewski&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=26&amp;jid=1&amp;postid=625</link>
	<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Epizod afrykański ORP Burza</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ORP &amp;bdquo;Burza&amp;rdquo; w Sierra Leone&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Komandor podporucznik Franciszek Pitułko wyprowadził ORP &amp;bdquo;Burza&amp;rdquo; z Greenock w dniu 4 czerwca 1943 z zadaniem osłony konwoju idącego do Freetown w Sierra Leone. Konw&amp;oacute;j tylko raz był obserwowany przez samolot dalekiego rozpoznania Focke-Wulf. Z pewnością nie miał kogo naprowadzić spod wody na cel. Nie było żadnych następstw tej obserwacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W trakcie przejścia nasz okręt musiał dwukrotnie tankować na morzu z tankowc&amp;oacute;w, co zresztą załoga okrętu świetnie opanowała w poprzednim roku i raz poszedł po bunkier do Dakaru. (Okręt miał jedynie 330 ton paliwa ładowanego do 8 zbiornik&amp;oacute;w, co przy ekonomicznej r&amp;oacute;wnej 15 w dawało m mu zasięg 3000 Mm. Warto r&amp;oacute;wnież tutaj przypomnieć, że Anglicy mieli z naszym okrętem nieustanne problemy, gdyż dla nietypowej jednostki nieustannie trwał problem części zamiennych).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Do Freetown okręt doszedł 23 czerwca i tego samego dnia po rozwiązaniu konwoju przyporządkowano go FOC West Africa wiceadmirałowi Henremu Bernardowi Rawlingsowi, człowiekowi, kt&amp;oacute;ry nieco znał Polak&amp;oacute;w oraz ich problemy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; (22 maja 1939 w Warszawie znalazła się delegacja brytyjska pod przewodnictwem generała Claytona, by zbadać, jak Polska jest przygotowana do woj. ny. Royal Navy reprezentował komandor Rawlings. Ze strony polskiej przewodniczył szef Sztabu Gł&amp;oacute;wnego gen. brygady Wacław Stachiewicz. Sprawy morskie referowali: szef KMW kadm. Jerzy Świrski i szef sztabu KMW kmdr Karol Korytowski. W dniu 30 maja na ostatnim posiedzeniu Rawlings zapytał o intencje KMW w wypadku , gdyby port wojenny na Helu nie m&amp;oacute;gł być bazą dla okręt&amp;oacute;w podwodnych. Świrski odparł, że w takim wypadku nasze OP mogłyby się zaopatrywać w portach neutralnych (?) lub przejść do Wlk. Brytanii. Rawlings: jeśli bazy angielskie mają być użyte przez polskie okręty, trzeba się do tego odpowiednio wcześniej przygotować.&amp;nbsp; Szef KMW wspomniał, że r&amp;oacute;wnież i okręty nawodne nie mogą długo przebywać na pełnym morzu, z dala od Helu, gdyż to musiałoby zakończyć się internowaniem w portach neutralnych. Zaproponował, aby trzy z nich mogły przyłączyć się do Royal Navy jeszcze przed rozpoczęciem wojny &amp;ndash; &amp;bdquo;Peking&amp;rdquo;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Załogę ORP &amp;bdquo;Burza&amp;rdquo; we Freetown otaczała duża życzliwość. Ponadto, co bardzo istotne &amp;ndash; komendantem morskim miasta był komandor Henderson, kt&amp;oacute;rego znali z czas&amp;oacute;w, gdy ORP &amp;bdquo;Piorun&amp;rdquo; eskortował konwoje atlantyckie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; (Henderson jako dow&amp;oacute;dca osłony konwoju ON 70 i w okresie 26 lutego 1942 &amp;ndash;10 marca 1942 dowodził z ORP &amp;bdquo;Piorun&amp;rdquo;. Osłonę tworzyła grupa w składzie: 4 okręty brytyjskie, 1 francuski oraz polski (d.o. kmdr por. Stanisław Hryniewiecki, kt&amp;oacute;ry dowodził &amp;bdquo;Piorunem&amp;rdquo; 02&amp;ndash;28.sierpnia 1941 i od 17 stycznia do 24 maja 1942. Następnym d.o. 22 maja 1943&amp;nbsp; został kmdr ppor. Tadeusz Gorazdowski. Pod jego dow&amp;oacute;dztwem operując z Greenock do 24 września ośmiokrotnie przeszedł Atlantyk. Liczne szkody wyrządzane przez sztormy usuwano w Liverpool lub Argentii). Teraz, kiedy dowiedział się o znajomych sobie z &amp;bdquo;Pioruna&amp;rdquo; Polakach w tym o Włodzimierzu Łoskoczyńskim i o dow&amp;oacute;dcy okrętu, więc zaprosił oficer&amp;oacute;w na spotkanie wspominkowe o konwojach. Zapytał o jakieś specjalne życzenia.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dow&amp;oacute;dca w&amp;oacute;wczas błyskawicznie poprosił o dwa autobusy na dwa dni. Na drugi dzień na pirsie czekał autobus, ciężar&amp;oacute;wka z ławkami do siedzenia i w&amp;oacute;z osobowy. W ten spos&amp;oacute;b załoga mogła grupami wyjeżdżać na wypoczynek na plażę położona o kilka mil od portu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W&amp;oacute;wczas powstały zdjęcia, kt&amp;oacute;re pokazuję.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ORP &amp;bdquo;Burza&amp;rdquo; eskortowała kr&amp;oacute;tko konwoje z Freetown do Lagos i Matadai; w dniu 12 lipca&amp;nbsp; przekraczając r&amp;oacute;wnik.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Gościnny port Freetown okręt pożegnał 28 lipca idąc z konwojem do Wlk. Brytanii. Po drodze słyszano rozmowy radiowe niemieckich U-Boot&amp;oacute;w. Przeżyli także dwa nieskuteczne ataki Lutftwaffe. Szk&amp;oacute;d narobił sztorm, uszkadzając instalacje. Epizod afrykański zakończył się 19 sierpnia w Greenock. Remont trwał do 6 września.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	Wnioski z epizodu afrykańskiego były następujące:&lt;br /&gt;
	&amp;bull;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pogorszył się stan zdrowia załogi;&lt;br /&gt;
	&amp;bull;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na okręcie brak dostatecznej ilości wody do picia (97 ton)&lt;br /&gt;
	&amp;bull;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przegrzewanie ludzi w maszynowni (do 60 stopni)&lt;br /&gt;
	&amp;bull;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Brak świeżego prowiantu (okręt nie miał chłodni); zapasy szybko się psuły.&lt;br /&gt;
	&amp;bull;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przez dwa tygodnie połowa załogi w Greenock nie nadawała się do służby i została wysłana na wypoczynek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pozostały wspomnienia i kilkanaście zdjęć amatorskich, kt&amp;oacute;re wskazują na prawie wakacyjny czas na wojnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; J&amp;oacute;zef Wąsiewski&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=26&amp;jid=1&amp;postid=624</link>
	<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Tablice mundurowe Marynarki Wojennej w II RP</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dostrzegam spore zainteresowanie naszych Czytelnik&amp;oacute;w sprawami mundurowymi, co spowodowało sięgnięcie do dawnych materiał&amp;oacute;w. Pozornie wygląd mundur&amp;oacute;w, oznak, stopni jest taki sam. Tylko pozornie. Detali rozr&amp;oacute;żniających jedne od drugich jest wiele. Po wojnie, w latach czterdziestych oficerowie przyjeżdżający z Warszawy na kontrole czy inspekcje nie chcąc mieć kłopot&amp;oacute;w z rozr&amp;oacute;żnianiem komandora podporucznika od powiedzmy bosmanmata zarządzili noszenie oznak marynarskich na rękawach oraz oznak jak w wojsku &amp;ndash; na naramiennikach. Odtąd każdy pałkownik (większość z nich pochodziła ze wschodu i słabo lub często nawet wcale początkowo nie rozmawiała po polsku) nie miał już kłopotu&amp;nbsp; z odr&amp;oacute;żnianiem kto jest kim. Zostało to sformalizowane w akcie normatywnym. Patrz: Przepisy ubiorcze Sił Zbrojnych w czasie pokoju MON, Mund-Tab 3/52. W punktach 59&amp;ndash;60 dla oficer&amp;oacute;w młodszych i starszych napisano w podpunktach 3.: &lt;em&gt;na naramiennikach kurtek i płaszczy&amp;nbsp; &amp;ndash; gwiazdki metalowe lub haftowane bajorkiem koloru złotego, umieszczone według zasad jak w Wojskach Lądowych &lt;/em&gt;(&amp;hellip;) Pokażemy, jak wyglądały przy okazji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dlatego wybrałem &amp;ndash; moim zdaniem chcąc uzupełniać informacje o marynarskim mundurze &amp;ndash; istotne ilustracje przedwojennego umundurowania marynarskiego. Przesunięcia barw na ilustracjach wynikły z dosyć słabo opanowanego procesu druku przez drukarnię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Materiał źr&amp;oacute;dłowy: Tablice wyglądu umundurowania marynarskiego wybrane z pozycji mjr. dypl. Mieczysława Pęczkowskiego, &lt;em&gt;Umundurowanie Wojska, Marynarki Wojennej i Przysposobienia Wojskowego w Polsce &lt;/em&gt;z 1935 roku. (JW.)&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
	&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=20&amp;jid=1&amp;postid=622</link>
	<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Pożegnanie ze służbą ORP Orzeł (II)</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Podczas porządkowania moich materiał&amp;oacute;w niespodziewanie wyskoczył mi rękopis przygotowany na smutną ceremonię pożegnania ze służbą i ostatniego spuszczenia bandery na ORP &amp;quot;Orzeł&amp;quot; (II). Jak się okazało, zapiski pokazane na zdjęciach wyszły spod ręki &amp;oacute;wczesnoego dow&amp;oacute;dcy okrętu porucznika marynarki Ryszarda Latosa. Dowodził okrętem od 8 marca 1983 do 30 grudnia 1983.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Działo się to na Oksywiu&amp;nbsp; 30 grudnia 1983 roku. Okręt przeszedł w ciągu 21 lat (rozpoczął służbę 30 grudnia 1962) 90 000 mil morksich, z tego 1/3 przeszedł w zanurzeniu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Co w&amp;oacute;wczas powiedział dow&amp;oacute;dca, można zobaczyć na ilustracjach. (JW)&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=26&amp;jid=1&amp;postid=623</link>
	<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
  
  <item>
    <title>Znaki Marynarki Wojennej RP wz. 1993</title>
    <description>&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dosyć przypadkowo uświadomiłem sobie, że wśr&amp;oacute;d naszych Czytelnik&amp;oacute;w mogą być osoby, kt&amp;oacute;re nie muszą wiedzieć wszystkiego o znakach tak oczywistych dla ludzi morza.&amp;nbsp; Zatem dla naprawienia owego błędu a zarazem przedstawienia weksyli&amp;oacute;w marynarskich jak wyglądają urzędowo, postanowiłem przypomnieć je, wykorzystując odpowiedni dokument formalny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
	&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na marginesie dodać mi trzeba z wielkim&amp;nbsp; smutkiem, że od pierwszego stycznia 2012 wszelkie monitory urzędowe mają być dostępne jedynie w formie elektronicznej. Z tym zaś bywały w przeszłości dosyć zasadnicze&amp;nbsp; kłopoty. Czy teraz będzie od razu lepiej? (JW)&lt;/p&gt;
</description>
	<link>http://smw.ocalicodzapomnienia.eu/index.php?o=pokaz&amp;katid=14&amp;pkatid=24&amp;jid=1&amp;postid=619</link>
	<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
  </item>
  
</channel>
</rss>

